Dobrzy wioślarze
Zauważył jednak, iż wioślarze nagle przestali pracować, kobieta zaś i sternik badali uważnie nadlatujące z tyłu fale. Dobrzy wioślarze - zdecydował Sheldon, widząc jak czarni gwałtownie bić poczęli wiosłami w chwili, gdy łódź znalazła się na grzbiecie potężnej góry wodnej, rwącej ku brzegowi. Manewr udał się - łódź zdołała pozostać na fali, choć do połowy zalana wodą, spłynęła na brzeg. W tejże chwili wioślarze wy¬skoczyli i z błyskawiczną szybkością dociągnęli dziób czółna aż do słupków ogrodzenia. Sheldon nadaremnie wzywał służących, którzy w tej chwili właś¬nie rozdawali lekarstwa między pozostałych w szpitalu chorych. Sam nie miał siły wstać i wyjść na spotkanie przybyłych, leżał więc - przez całe wieki chyba - i patrzył, jak czarni umocowują czółno. Kobieta stała na uboczu, jedną ręką wsparta o furtkę. Niekiedy zbłąkane fale lizały małe nogi, obute w gumowe buty morskie.