Kobieta z charakterem
„Ma cha¬rakterek" - przemknęło przez myśl chorego. Przy tym oczy - przedziwne. Po¬jął nagle, że nie są szare, albo raczej - nie tylko szare. Są wielkie, szeroko osa¬dzone, patrzące bystro spod prostych brwi. Twarz jak kamea, tak czysto rżnię¬te rysy. I jeszcze parę szczegółów budzących podziw: stetsonowski kapelusz na modłę kowboja, ciężkie brązowe warkocze i rewolwer colta kaliber trzydziesty ósmy, o długiej rękojeści, zawieszony w futerale u pasa. Piękna gościnność, nie ma co mówić - odezwała się dziewczyna na powitanie. Pozwolić, żeby ludzie tonęli na pana oczach albo podpływali pod sam dom! Bardzo... bardzo przepraszam... - wyszeptał, wstając całym wysiłkiem woli. Lecz nogi podcięło mu osłabienie, gardło zdławiła duszność i osuwać się po¬czął na ziemię. Uświadomił sobie uczucie słabego zadowolenia, widząc błysk trwożnego współczucia w szarych oczach.