Poranne przebudzenie
Potem ogarniać go poczęła ciemność, lecz zanim ogarnęła, zdołał jeszcze pomyśleć, że nareszcie i po raz pierwszy w życiu mdleje. Przebudziło go bicie w wielki dzwon. Otworzył oczy; zauważył, że leży na swoim łóżku w głębi pokoju. Zegar ścienny wskazywał szóstą, kierunek pro¬mieni słonecznych - poranek. W pierwszej chwili przypomniał sobie, że zaszło coś niezwykłego, nie pamiętał jednak, co mianowicie. Potem dostrzegł stetso¬nowski kapelusz, wiszący na ścianie, pod nim zaś pas pełen nabojów i rewol¬wer colta trzydziestego ósmego kalibru. Wąski obwód paska nasuwał myśl kobiecie. Sheldon przypomniał sobie obce czółno, które przybiło wczoraj do brzegu. Dziewczyna widocznie uderzyła przed chwilą w wielki dzwon; wszyst¬kie troski plantacji runęły nagle falą na osłabiony mózg. Usiadł na łóżku, ręką wspierając się o ścianę, lecz w tejże chwili kotara osłaniająca łoże od moskitów zawirowała mu jak szalona przed oczyma.