Przybycie kobiety

Otworzywszy oczy po raz drugi, Sheldon ujrzał znowu welbot, tym razem w całej długości, wspinający się właśnie na pochy¬łość fali. Dostrzegł sześciu wioślarzy pochylonych nad wiosłami i olbrzymią wyprostowaną sylwetkę sternika, odciętą wyraźnie na biało spienionym tle grzebienia. Ujrzał jeszcze ósmego, który, skuliwszy się na dziobie, patrzył bacz¬nie ku brzegowi. Najwięcej jednak zdziwił Sheldona widok kobiety, siedzącej na rufie, pomiędzy wioślarzami a sternikiem. Tak, niewątpliwie kobieta; długie jej włosy rozwiewają się na wietrze i właśnie w tej chwili stara się zebrać je wepchnąć pod kapelusz - kapelusz firmy Baden-Powell, jak dwie krople wody podobny do kapelusza Sheldona. Łódź zniknęła poza falą, ukazując się za chwilę na grzbiecie następnej. Shel¬don patrzył znowu - mężczyźni byli czarni, lecz więksi niż mieszkańcy Wysp Salomona, kobieta przecież o ile wzrok nie mylił - biała.