Rozbicie okrętu
Moja ambicja jest podrażniona! Przecież wczoraj dopiero prze¬żyłam pierwsze w życiu rozbicie okrętu. Pan nie jest tego wcale ciekawy i ośmiela się mówić o swojej nędznej plantacji? Czyż pan nie widzi, że umieram z ochoty opowiedzenia czegokolwiek, jakkolwiek, komukolwiek o mojej najpraw¬dziwszej morskiej katastrofie? Uśmiechnął się po raz pierwszy od wielu tygodni. Śmiał się nie z tego, co mó¬wiła, lecz ze sposobu, w jaki przy tych słowach grała jej twarz: kapryśne skrzywienie policzków, iskry uśmiechu w oczach, cieniuchne linijki humo¬ru w kącikach warg. Pomyślał, ile też mogła mieć lat? Głośno jednak odrzekł tylko: Proszę bardzo, chętnie posłucham. O nie, w każdym razie nie w tej chwili - odparła, potrząsając głową. - Znajdę sobie słuchacza, którego nie trzeba będzie prosić. Potrzebuję wska¬zówek. Z trudem udało mi się dowiedzieć, o której budzi się robotników.